Odkąd zaczęłam pracować jako psychoterapeuta zastanawiam się, jakie porównanie najlepiej oddaje istotę terapii. Żadna metafora nie wydaje się dość dobra.

Psychoterapia to spotkanie osób - dwojga lub grupy - terapeuty i korzystających z pomocy. Niepowtarzalność nas - ludzi czyni każdą terapię szczególną, wyjątkową. Ma określone ramy i zasady, ustalone cele i kierunki pożądanej zmiany. Ale przecież jest czymś znacznie więcej niż wspólnym wykonywaniem określonego zadania.

Psychoterapia to szczególna rozmowa - gdzie jest miejsce przede wszystkim na klienta, jego problemy, emocje, myśli i pragnienia. Gdzie jest przestrzeń na nazywanie rzeczy trudnych do nazwania w atmosferze bezpieczeństwa, szacunku i zaufania. Gdzie nie ma ocen, krytyki, pośpiechu. Rozmowa o rzeczach ważnych i trudnych, z którymi samemu zbyt trudno się spotkać.

Psychoterapia to wspólna podróż - razem wyruszamy z miejsca, gdzie są problemy które przytłaczają a uczucia wydają się być nie do zniesienia. Z miejsca gdzie życie jest bolesne i wypełnione cierpieniem. Wspólnie szukamy dróg - w przeszłość, do zrozumienia dlaczego dziś tak trudno jest czerpać radość i szczęście. Wędrujemy przez trudne wspomnienia i gąszcze zranień. Często idziemy pod górę, czasem odpoczywamy. Odnajdujemy zagubione ścieżki, próbujemy nowych, oglądamy znane miejsce z innej perspektywy. Powoli ścieżki stają się coraz szersze i prostsze. Aż docieramy do miejsca, gdzie za ostatnim szczytem otwiera się nowy krajobraz - to przyszłość, która może być tak różna od początku naszej wędrówki…

Warto włożyć wysiłek by tę drogę przejść, bo przecież to w naszych rękach jest reszta naszego życia.